Start
Supersamochód na prąd
środa, 30 lipca 2008 22:00
Brytyjskie targi obfitują w premiery aut nastawionych na ochronę środowiska zachowując jednocześnie walory prawdziwych samochodów sportowych.
I oto kolejny z nich - Lighting GT debiutuje na BIMS. Angielska propozycja oparta na takiej samej konstrukcji jak w Volvo, wykorzystująca do napędu cztery silniki elektryczne umieszczone bezpośrednio przy kołach generuje w sobie moc całkowitą 700 koni mechanicznych. Dodatkowym atutem takiego napędu jest ilość miejsca w środku auta. Takie rozmieszczenie silników powoduje również bardzo dobry rozkład masy.

Lighting potrzebuje tylko 10 minut na naładowanie akumulatorów wykonanych w nano-technologii pozwalających przejechać 320 kilometrów.

Wbrew logice auto nie będzie ciężkie gdyż wykonane będzie z kevlaru i ten właśnie fakt wpływa bezpośrednio na jego imponujące osiągi. Samochód niestety nie będzie tani. Według producenta będzie cena będzie oscylować w granicach 150 tysięcy funtów.
(źródło: www.onet.pl)
 
Tata Motors wskrzesi Daimlera?
środa, 30 lipca 2008 21:28
Jest spora szansa, że w niedalekiej przyszłości do życia wskrzeszona zostanie luksusowa marka Daimler, która wraz z Jaguarem została nabyta przez indyjski koncern Tata Motors.
Tę dość sensacyjną informację zdradził sam szef indyjskiego koncernu - Ratan Tata - podczas spotkania z inwestorami. Wprawdzie rzecznik firmy studzi emocje i twierdzi, że jeszcze nie zapadły żadne decyzje w tej kwestii, to jednak można mieć nadzieję, iż jednak tak się stanie. Tym bardziej, że marka Daimler doskonale uzupełniałaby ofertę rynkową indyjskiego koncernu, który od niedawna w segmencie premium posiada samochody marek Jaguar oraz Land Rover.
Gdyby tak się stało, do sprzedaży trafiłby nowy-stary konkurent w najbardziej luksusowym segmencie samochodów, dla klientów dysponujących nieograniczoną wręcz gotówką, który rywalizowałby bezpośrednio z takimi markami jak Rolls-Royce, Bentley czy Maybach. Głównymi rynkami zbytu mogłyby być kraje azjatyckie, Bliskiego Wschodu oraz Rosji.

Historia marki Daimler sięga 1896 roku. Podczas gdy Gottlieb Daimler sprzedawał auta pod nazwą Mercedes bądź Mercedes-Benz, jego brytyjski wspólnik, Frederick Simms, założył firmę Daimler Motor Company, która pierwotnie miała sprzedawać silniki na licencji Daimlera. Jednak już rok później do sprzedaży trafia pierwsze auto sygnowane nazwiskiem niemieckiego konstruktora. Niemal od początku istnienia samochody marki Daimler przypadły do gustu brytyjskiej rodzinie królewskiej. W 1910 roku Daimler wchodzi w skład Birmingham Small Arms Company, a od 1960 roku zostaje przejęty przez Jaguara, z którym w 1989 roku zostaje nabyty przez Forda. W 2006 roku Jaguar wykorzystał nazwę Daimler dla swojego najbardziej luksusowego modelu Daimler Super Eight.
(źródło: www.onet.pl)
 
Floty górą
środa, 30 lipca 2008 21:22

Sprzedaż aut do firm napędza polski rynek. W ubiegłym roku połowa nowych samochodów została zakupiona przez firmy.

Utrzymujący się w Polsce wzrost gospodarczy, który w ub.r. osiągnął 6,5 procent, zachęcił klientów do zakupów samochodów. Według Rocznika Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, sprzedaż w 2007 roku przekroczyła 293 tys. sztuk, czyli wzrosła w stosunku do 2006 roku o 22,88 procent. Wartość zakupionych w ub.r. samochodów osobowych wynosi ok. 21 mld zł.

Spada zainteresowanie samochodami najmniejszymi, które zostały wyparte przez auta z drugiej ręki. Jeszcze w 2002 roku Polacy kupili 38 tys. najmniejszych aut, gdy w ub.r. tylko 15,3 tys. Kompakty zachowały w ostatnim pięcioleciu niezmieniony poziom sprzedaży (85 tys. i 88,6 tys.), natomiast wyraźnie lepiej sprzedają się modele droższe. Samochodów klasy wyższej średniej zakupiono 44,5 tys. w 2002 roku, natomiast w ubiegłym 50,7 tys., aut typu SUV i terenowych odpowiednio: 4,8 tys. i 18,6 tys., minivanów zaś 9,2 i 11,8 tysiąca.

Leasing najpopularniejszy

W 2007 roku firmy zakupiły 137 358 samochodów osobowych. Przedsiębiorcy chętnie korzystają z leasingu i coraz częściej z długoterminowej dzierżawy. Spośród aut firmowych 65 procent (o wartości ponad 7,3 mld zł) należy do przedsiębiorstw leasingowych i wynajmu długoterminowego. Według danych Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, który zrzesza 13 firm z tej branży, w 2007 roku rynek leasingu samochodów wzrósł o ponad 60 procent w stosunku do poprzedniego roku. Ponieważ większość firm finansujących zakupy ma siedzibę w Warszawie, ponad 61 tys. samochodów zostało zarejestrowanych w województwie mazowieckim.

Liderem rynku aut firmowych jest Toyota, ale najwyższy odsetek tego typu klientów ma Ford, który ponad dwie trzecie swoich aut sprzedał przedsiębiorcom.

(źródło: Rzeczpospolita)

 
Emerytki znalazły "rajski" dom publiczny
wtorek, 29 lipca 2008 23:00
Dwie nobliwe Brytyjki przeprowadzają inspekcję domów publicznych na całym świecie. Raj znajduje się w Nowej Zelandii - czytamy na stronach internetowych włoskiego dziennika "Corriere della Sera".

62-letnia Jean i 73-letnia Shirley, uzbrojone w torebki i laski, wybrały się w podróż dookoła świata aby przebadać domy publiczne. Dzięki swojej misji chcą doprowadzić do legalizacji prostytucji w Wielkiej Brytanii, jednak w taki sposób, który zagwarantuje prostytutkom podstawowe prawa - informuje "Corriere della Sera".

Pierwszym przystankiem była Dzielnica Czerwonych Latarni w Amsterdamie. Niecodzienna para chciała przede wszystkim sprawdzić, jakie warunki panują w pokojach, w których pracują kobiety. - Pokoje, do których kobiety prowadzą mężczyzn są bardzo czyste - powiedziała po inspekcji Jean. - Ponadto w każdym z nich znajduje się specjalny przycisk, dzięki któremu można wezwać pomoc, gdyby sytuacja wymknęła się spod kontroli - dodała. W USA wytrwałe inspektorki odwiedziły "Bunny Ranch" w stanie Nevada. Nie spodobał im się tamtejszy sposób wyboru dziewczyny przez klienta - kobiety stają w rzędzie i czekają, aż mężczyzna zdecyduje się na którąś z nich. - Wygląda to jak show dla psów - stwierdziła Jean. Amerykańskie domy publiczne mają jednak dwie dobre strony: bezpieczne otoczenie i rutynowy test zdrowotny, by wyeliminować choroby zakaźne - czytamy w "Corriere della Sera".

Jednak prawdziwym rajem dla prostytutek okazała się Nowa Zelandia. Dziewczęta pracują tam w maleńkich hotelach a ich godziny pracy odpowiadają np. zajęciom biurowym. - Od 10 rano do 7 wieczorem - precyzuje Jean. Ponadto prostytutki mają możliwość sprawdzenia, kto czeka za drzwiami i zawsze mogą odmówić potencjalnemu klientowi.


(źródło: www.onet.pl)

 
Emerytki znalazły "rajski" dom publiczny
wtorek, 29 lipca 2008 22:58
Dwie nobliwe Brytyjki przeprowadzają inspekcję domów publicznych na całym świecie. Raj znajduje się w Nowej Zelandii - czytamy na stronach internetowych włoskiego dziennika "Corriere della Sera".

62-letnia Jean i 73-letnia Shirley, uzbrojone w torebki i laski, wybrały się w podróż dookoła świata aby przebadać domy publiczne. Dzięki swojej misji chcą doprowadzić do legalizacji prostytucji w Wielkiej Brytanii, jednak w taki sposób, który zagwarantuje prostytutkom podstawowe prawa - informuje "Corriere della Sera".

Emerytki znalazły

Pierwszym przystankiem była Dzielnica Czerwonych Latarni w Amsterdamie. Niecodzienna para chciała przede wszystkim sprawdzić, jakie warunki panują w pokojach, w których pracują kobiety. - Pokoje, do których kobiety prowadzą mężczyzn są bardzo czyste - powiedziała po inspekcji Jean. - Ponadto w każdym z nich znajduje się specjalny przycisk, dzięki któremu można wezwać pomoc, gdyby sytuacja wymknęła się spod kontroli - dodała. W USA wytrwałe inspektorki odwiedziły "Bunny Ranch" w stanie Nevada. Nie spodobał im się tamtejszy sposób wyboru dziewczyny przez klienta - kobiety stają w rzędzie i czekają, aż mężczyzna zdecyduje się na którąś z nich. - Wygląda to jak show dla psów - stwierdziła Jean. Amerykańskie domy publiczne mają jednak dwie dobre strony: bezpieczne otoczenie i rutynowy test zdrowotny, by wyeliminować choroby zakaźne - czytamy w "Corriere della Sera".

Jednak prawdziwym rajem dla prostytutek okazała się Nowa Zelandia. Dziewczęta pracują tam w maleńkich hotelach a ich godziny pracy odpowiadają np. zajęciom biurowym. - Od 10 rano do 7 wieczorem - precyzuje Jean. Ponadto prostytutki mają możliwość sprawdzenia, kto czeka za drzwiami i zawsze mogą odmówić potencjalnemu klientowi.

(źródło: www.onet.pl

 
Dobra wiadomość dla kierowców
wtorek, 29 lipca 2008 22:50
Ropa naftowa po 200 dol. za baryłkę? Czarne prognozy powoli odchodzą do historii. Notowania ropy w ciągu trzech tygodni obniżyły się o ponad 15 proc. Spadek notowań w końcu zacznie się przekładać na ceny na stacjach benzynowych - czytamy w "Dzienniku".

Paliwa tanieją głównie w hurtowniach. Masowe obniżki na stacjach zaczną się dopiero za kilka dni.

Średnio co druga stacja nie obniżyła cen proporcjonalnie do spadków stawek w hurtowniach. Utrzymując ceny detaliczne na niezmienionym poziomie, właściciele niektórych stacji zwiększają marże, które przez wiele miesięcy były na bardzo niskim poziomie. Należy jednak oczekiwać, że w ciągu kilkunastu dni ceny spadną nawet o kilkanaście groszy.

Ceny na stacjach ustalane są w oparciu o kilka czynników, m.in. konkurencję na rynku, koszty funkcjonowania czy obroty.

(źródło: www.onet.pl)

 
Po lewe prawko na Śląsk
wtorek, 29 lipca 2008 09:26
Do wybranych oddziałów Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Katowicach co sobotę podjeżdżały busy pełne starających się o prawo jazdy z Małopolski i Świętokrzyskiego. I wszyscy zdawali egzaminy teoretyczne i praktyczne za pierwszym podejściem. W kraju średnio udaje się to czterem osobom na dziesięć. Cud? Zdaniem śledczych – cudów nie ma.

 

Tym rewelacyjnym wynikom przyglądają się funkcjonariusze CBA i śląscy policjanci. Ich zdaniem, w katowickim WORD działał system zapewniający egzaminowanym prawko od ręki, a egzaminatorom niewykazywane w PIT-ach dochody. Mówiąc wprost: prawo jazdy dostawało się za łapówkę.

 

Na początku czerwca do siedziby katowickiego WORD weszło dziesięciu agentów CBA. Udali się w kilka miejsc, m.in. do biura Antoniego A. – koordynatora egzaminów. To osoba, która każdego dnia za pomocą programu komputerowego losowała przydział egzaminatorów na wyjazd do jednego z sześciu oddziałów WORD. Antoni A. przydzielał danej osobie konkretną grupę starających się o prawo jazdy.

 

– Tylko on mógł tak zmanipulować system, by mieć pewność, że zaufany egzaminator zajmie się umówioną wcześniej grupą – opowiada nasz informator. Dodaje, że kursantów, którzy za łapówki zdali egzamin (3–4 tys. zł od osoby), może być kilkuset. Ale to dopiero początek śledztwa.

 

Werbowano ich za pośrednictwem szkół nauki jazdy. Aby wyrównać statystyki oblewano tych kursantów, którzy nie dali łapówek. – W Dąbrowie Górniczej były grupy, gdzie zdawało sto procent osób. Ten sam egzaminator chwilę później w następnej grupie oblewał wszystkich. W ten sposób wyrównywał statystyki – wyjaśnia nasz informator.

 

Antoni A., koordynator egzaminów, był przesłuchiwany przez dziesięć godzin przez agentów CBA. Został już zwolniony z WORD. Oficjalnie z powodu reorganizacji w firmie, bo zarzutów mu jeszcze nie postawiono.

 

Kilkaset osób, które nieuczciwie zdobyły prawo jazdy oraz przekupni egzaminatorzy, będą mieli duże problemy. Śledczy mają już ich nazwiska.

 

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, właśnie ta afera była jednym z powodów odejścia ze stanowiska szefa katowickiego WORD Piotra Wcisło. Nowy szef ośrodka Roman Bańczyk zmienił koordynatora i wzmógł kontrolę.

 

Łapówkarskie praktyki w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego

 

- W maju tego roku małopolska policja zatrzymała 20 osób, które za łapówki dla pracowników WORD załatwiały sobie fałszywe prawa jazdy.

- W kwietniu i czerwcu w WORD w Pile zatrzymano 22 osoby pod zarzutem wręczania lub przyjmowania korzyści majątkowych. Wśród zatrzymanych jest egzaminator, instruktor oraz kursanci.

- W styczniu prokuratura oskarżyła Janusza P. – byłego dyrektora WORD we Wrocławiu, o korupcję. Miał wziąć łącznie 54 tys. zł.

 

(źródło: www.motofakty.pl)

 
Prawo jazdy wymienisz w internecie
wtorek, 29 lipca 2008 09:23
Jesienią zacznie się rewolucja informatyczna w polskich urzędach. Znikną wreszcie kilometrowe kolejki, bo wiele spraw będzie można załatwić przez internet - zapowiada rząd. Już w przyszłym roku w sieci będziemy mogli m.in. założyć działalność gospodarczą, złożyć wnioski o wydanie prawa jazdy i wnioski o wydanie pozwolenia na budowę.

Na zakup nowych serwerów, łączy, komputerów oraz system szkoleń dla urzędników rząd przeznaczył aż 14 mld zł - 75 proc. tej kwoty pochodzi z Unii Europejskiej, reszta z polskiego budżetu. To dwa razy tyle, ile wydano na informatyzację urzędów w latach 2002-2007.

 

Już od października wszyscy przedsiębiorcy będą mogli składać przez internet wnioski o wydanie numeru REGON. Dziś trzeba pofatygować się do miejscowego urzędu statystycznego, a na jego nadanie czeka się nawet dwa tygodnie.

 

To ułatwienie jest jednak tylko próbką tego, co czeka nas w przyszłym roku. Od 1 stycznia będzie można w sieci składać miesięczne i roczne zeznania podatkowe. Dziś taka możliwość istnieje tylko teoretycznie. Wysłanie deklaracji musimy potwierdzić w urzędzie skarbowym, a więc i tak trzeba tam pójść i odstać swoje w kolejce. Nic więc dziwnego, że w tym roku e-deklaracje złożyło jedynie kilkuset podatników.

 

- Teraz chcemy to zmienić. Po wakacjach prześlemy do Sejmu nowelizację ustawy o informatyzacji, która ma umożliwić wysyłanie wszelkich dokumentów przez internet - mówi Witold Drożdż, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.

Dziś w Polsce drogą elektroniczną możemy załatwić jedynie 20 proc. urzędowych spraw, podczas gdy w Austrii 83 proc., a w Estonii - 79 proc.

 

Administracja będzie wchodzić do internetu od lutego. Na specjalnej stronie epuap.gov.pl administrowanej przez MSWiA będzie można zarejestrować firmę, składać wnioski o wymianę dokumentów i nadanie numeru NIP. Na stronie pojawią się wzory dokumentów, które trzeba wypełnić.

 

Od października tego roku strona będzie testowana w województwie podlaskim. Wszystkie tamtejsze urzędy zostaną podłączone do ministerialnej strony. Na Podlasiu sprawdzimy, czy jesteśmy już społeczeństwem informatycznym. Nie wiadomo, czy znajdą się chętni do testowania nowych rozwiązań.

 

Co załatwimy przez internet ?

 

Od października będziemy mogli wysyłać elektroniczne wnioski o wydanie numeru REGON i wypełniać formularze do ZUS.

 

Od 1 stycznia 2009 r. można będzie wysyłać przez internet deklaracje podatkowe PiT i CiT.

 

Od 1 stycznia 2009 r. po każdej przeprowadzce będziemy zgłaszać urzędnikowi elektronicznie nowy adres zamieszkania.

 

Od lutego lub marca (to nie jest jeszcze ustalone przez MSWiA) będziemy mogli w sieci rejestrować firmę, składać wnioski o pozwolenie na budowę, rejestrować nowe auta, składać wnioski o wymianę prawa jazdy i deklaracje VAT-owskie.

 

W drugiej połowie przyszłego roku będziemy mogli występować z wnioskiem o nadanie numeru identyfikacji podatkowej.

(źródło: www.motofakty.pl)
 
Kolejne obniżki cen nowych aut
poniedziałek, 28 lipca 2008 11:46
Koncerny motoryzacyjne dalej ogłaszają obniżki cen nowych aut. Nowością jest ustalenie cen w euro wprowadzone przez Chryslera. Tanieją głównie diesle.

Od dziś rusza kampania Chryslera pod hasłem: Z Niemiec sprowadzamy tylko ceny. Nowością jest decyzja o ustaleniu nowych - dla części modeli niższych - cen w euro. Klienci kupujący auta będą oczywiście płacili w złotówkach, które będą przeliczane według średniego kursu w stosunku do euro w dniu transakcji. To nowość na naszym rynku, bo do tej pory producenci ogłaszali po prostu obniżki cen cennikowych w złotówkach lub okresowe promocje. To drugie rozwiązanie było mniej ryzykowne, bo w razie umocnienia się złotówki, wystarczy tylko odwołać promocję. Podawanie kursu w euro zabezpiecza firmę przed ryzykiem wzrostu wartości euro, które ponoszą np. Toyota czy Suzuki, obniżając ceny w złotówkach.

Dla Chryslera to sposób na zwiększenie zainteresowania autami w polskich salonach, bo auta tej marki bardzo chętnie sprowadzane są z USA ze względu na słabego dolara.

Maksymalne obniżki na Chrysler 300C to 14 proc., Dodge Nitro - 20 proc., a Jeep Grand Cherokee - 14 proc. Co charakterystyczne, podane korzyści dotyczą wersji z silnikami wysokoprężnymi.

Auta na olej napędowy staniały też w Volvo. Ta firma 7 lipca ogłosiła obniżki cen cennikowych o 6 proc., a już od piątku kupujący Volvo S60 z silnikiem Diesla dostają auto za cenę wersji benzynowej, czyli 99,99 tys. zł, co oznacza 5,8 tys. zł upustu. Wygląda na to, że producenci coraz bardziej obniżają ceny aut z silnikiem Diesla, ze względu na to, że wysokie ceny oleju napędowego zmniejszyły opłacalność zakupu samochodu z takim silnikiem. Na przykład Renault, który również ogłosił ostatnio upusty, aż 11,4 tys. zł udziela na megane z silnikiem Diesla, a pozostałe modele są przecenione o 8 tys. zł.

NAJNOWSZE PROMOCJE

  • Chrysler - 14-20 proc., auta z silnikiem Diesla
  • Hyundai - obniżki 1,5-10 tys. zł
  • Renault - promocyjne upusty 3-12 tys. zł
  • Suzuki - obniżka cennikowa 4-11 proc.
  • Volvo - 5,8 tys. upustu na S60 z silnikiem Diesla
 
Podatkowy przekręt w autokomisach
niedziela, 27 lipca 2008 09:29
Luka w prawie umożliwia komisom samochodowym zaniżanie podatków od sprzedawanych w nich używanych aut. W ten sposób tylko na jednym autokomisie budżet traci średnio nawet milion złotych

Pracownicy aparatu skarbowego biją na alarm: dziurawe przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (w skrócie ustawy o PIT) umożliwiają zaniżanie wartości sprowadzonych do Polski z krajów Unii Europejskiej oraz ze Stanów Zjednoczonych używanych aut. W efekcie prowadzący autokomisy odprowadzają do kasy państwa mniej podatku akcyzowego i podatku od towarów i usług (VAT) od sprzedawanych samochodów oraz mniej podatku dochodowego z tytułu przychodów uzyskiwanych z prowadzonej działalności (autokomisu).

Terenówka za 20 tys. zł

Jak dowiedziała się „Rz”, zdecydowana większość używanych, dobrze wyposażonych, choć czasami lekko uszkodzonych samochodów ze Stanów czy z Europy Zachodniej oferowana jest najpierw po rynkowych cenach. Dopiero później można je kupić w autokomisach za bardzo atrakcyjne pieniądze.

– Największe zaniżenia wartości pojazdów, jakie stwierdziliśmy, sięgały 140 – 150 tys. zł – mówi inspektor jednego z 16 urzędów kontroli skarbowej w kraju. Sprawą bez precedensu była sprzedaż samochodu terenowego wartego na rynku 170 tys. zł za 20 tys. zł. Przynajmniej taka kwota wynikała z umowy.

– I tak jest za każdym razem: cena podana na samochodzie stojącym w autokomisie, np. 50 tys. zł, nie znajduje potwierdzenia w dokumentach, według których deklarowana wartość pojazdu wynosi np. 3 tys. euro dla samochodów z Unii i 3 tys. dolarów dla aut z USA – mówi inspektor kontroli skarbowej. Według niego na takie praktyki nie mogą sobie pozwolić komisy dilerskie, bo ich księgowość jest zazwyczaj kontrolowana przez spółki matki.

Według skarbówki cały proceder zaczyna się już na granicy. Tam podawana jest zaniżona wartość sprowadzonego auta. Dzięki temu handlarz mniej zapłaci akcyzy, a przy sprzedaży zyska i na VAT. Wykaże też mniejszy przychód z prowadzonej działalności, od którego musi zapłacić podatek dochodowy.

Być może dlatego komisanci nie chcą z reguły wystawiać klientom faktur na kwoty faktycznie przez nich zapłacone. Powszechne jest więc, że na fakturze figuruje, powiedzmy, 15 tys. zł jako cena sprzedaży, podczas gdy tak naprawdę klient zapłacił 50 tys. zł i więcej.

Na działalności autokomisów tracą też instytucje finansowe, gdy dochodzi do wyłudzeń kredytów. Zdarza się, że bank udziela kredytu na zakup auta, którego wartość – jak wynika z dokumentów wystawionych przez pośredników – wynosi 200 tys. zł, podczas gdy tak naprawdę jest ono warte 50 tys. zł.

Banki wiedzą, nie powiedzą

– Niektóre banki współpracują z autokomisami, bo trafiliśmy na kilka umów, z których wynikało, że kredyt w części przyznany był na zakup pojazdu (20 tys. zł), a reszta – powiedzmy 40 tys. zł – na tzw. koszty jego użytkowania – twierdzą przedstawiciele skarbówki.

– Tego zjawiska nie analizowaliśmy, bo prawdę powiedziawszy, nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z jego istnienia – powiedział „Rz” Jerzy Bańka, radca prawny, dyrektor ds. legislacyjno-prawnych w Związku Banków Polskich. – Jeśli faktycznie banki udzielają kredytów konsumenckich w części przeznaczonych na zakup samochodu, a w części na tzw. jego użytkowanie, jest to działalność prawem dopuszczana. Pytanie tylko, czy mają one świadomość, że są wykorzystywane przez osoby działające nie do końca legalnie.

(źródło: Rzeczpospolita)

 
Podatkowy przekręt w autokomisach
niedziela, 27 lipca 2008 09:27
Luka w prawie umożliwia komisom samochodowym zaniżanie podatków od sprzedawanych w nich używanych aut. W ten sposób tylko na jednym autokomisie budżet traci średnio nawet milion złotych

Pracownicy aparatu skarbowego biją na alarm: dziurawe przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (w skrócie ustawy o PIT) umożliwiają zaniżanie wartości sprowadzonych do Polski z krajów Unii Europejskiej oraz ze Stanów Zjednoczonych używanych aut. W efekcie prowadzący autokomisy odprowadzają do kasy państwa mniej podatku akcyzowego i podatku od towarów i usług (VAT) od sprzedawanych samochodów oraz mniej podatku dochodowego z tytułu przychodów uzyskiwanych z prowadzonej działalności (autokomisu).

Terenówka za 20 tys. zł

Jak dowiedziała się „Rz”, zdecydowana większość używanych, dobrze wyposażonych, choć czasami lekko uszkodzonych samochodów ze Stanów czy z Europy Zachodniej oferowana jest najpierw po rynkowych cenach. Dopiero później można je kupić w autokomisach za bardzo atrakcyjne pieniądze.

– Największe zaniżenia wartości pojazdów, jakie stwierdziliśmy, sięgały 140 – 150 tys. zł – mówi inspektor jednego z 16 urzędów kontroli skarbowej w kraju. Sprawą bez precedensu była sprzedaż samochodu terenowego wartego na rynku 170 tys. zł za 20 tys. zł. Przynajmniej taka kwota wynikała z umowy.

– I tak jest za każdym razem: cena podana na samochodzie stojącym w autokomisie, np. 50 tys. zł, nie znajduje potwierdzenia w dokumentach, według których deklarowana wartość pojazdu wynosi np. 3 tys. euro dla samochodów z Unii i 3 tys. dolarów dla aut z USA – mówi inspektor kontroli skarbowej. Według niego na takie praktyki nie mogą sobie pozwolić komisy dilerskie, bo ich księgowość jest zazwyczaj kontrolowana przez spółki matki.

Według skarbówki cały proceder zaczyna się już na granicy. Tam podawana jest zaniżona wartość sprowadzonego auta. Dzięki temu handlarz mniej zapłaci akcyzy, a przy sprzedaży zyska i na VAT. Wykaże też mniejszy przychód z prowadzonej działalności, od którego musi zapłacić podatek dochodowy.

Być może dlatego komisanci nie chcą z reguły wystawiać klientom faktur na kwoty faktycznie przez nich zapłacone. Powszechne jest więc, że na fakturze figuruje, powiedzmy, 15 tys. zł jako cena sprzedaży, podczas gdy tak naprawdę klient zapłacił 50 tys. zł i więcej.

Na działalności autokomisów tracą też instytucje finansowe, gdy dochodzi do wyłudzeń kredytów. Zdarza się, że bank udziela kredytu na zakup auta, którego wartość – jak wynika z dokumentów wystawionych przez pośredników – wynosi 200 tys. zł, podczas gdy tak naprawdę jest ono warte 50 tys. zł.

Banki wiedzą, nie powiedzą

Niektóre banki współpracują z autokomisami, bo trafiliśmy na kilka umów, z których wynikało, że kredyt w części przyznany był na zakup pojazdu (20 tys. zł), a reszta – powiedzmy 40 tys. zł – na tzw. koszty jego użytkowania – twierdzą przedstawiciele skarbówki.

– Tego zjawiska nie analizowaliśmy, bo prawdę powiedziawszy, nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy z jego istnienia – powiedział „Rz” Jerzy Bańka, radca prawny, dyrektor ds. legislacyjno-prawnych w Związku Banków Polskich. – Jeśli faktycznie banki udzielają kredytów konsumenckich w części przeznaczonych na zakup samochodu, a w części na tzw. jego użytkowanie, jest to działalność prawem dopuszczana. Pytanie tylko, czy mają one świadomość, że są wykorzystywane przez osoby działające nie do końca legalnie.

(źródło: Rzeczpospolita)

 
Sensacyjnie obsadzony Poznań ...
sobota, 26 lipca 2008 21:40

Tak mocno obsadzonych wyścigów nie było w Polsce od przedwojennych Grand Prix Lwowa. Na tor Poznań wybierają się kierowcy z przeszłością w F1 (Enge), GP2 (Sharp), F3000 (Björk, Müller), World Series by Renault (Kostka), DTM (Mücke), aktualna czołówka Citation Cup w ramach FIA GT Championship (Kaufmann, Talkanica, Konopka) i Porsche Supercup (Rosina). Na padoku zaparkuje pięć samochodów DTM, Saleen, Corvette, Lamborghini Gallardo, Pagani Zonda, dwa Moslery, nie licząc Ferrari, Porsche czy BMW M3.

Szczególnie atrakcyjnie zapowiadają się sobotni wyścig długodystansowy oraz sprint Dywizji 4 pow. 2000. Charouz Racing System wystawia w długim dystansie dwa 470-konne Mercedesy C-Klasse obsadzone przez czterech kierowców - Antonina Charouza, Tomasa Enge, Vaclava Nimca i Stefana Mücke. Należy oczekiwać ostrego pojedynku z Audi A4 DTM Bohemia Racing Teamu (Tomas Kostka/Thed Björk/Milan Maderyc) oraz trzema Porsche RSR - z K plus K Motorsport (Ryan Sharp/Alex Müller), TopCar Machanek (Stefan Rosina/Rudolf Machanek) i ARC Bratislava (Miro Konopka/Miro Hornak). Team Charouza zgłosił również Lamborghini Gallardo i Moslera GT3. Aliaksandr Talkanica, Białorusin mieszkający w Austrii, wystawia Corvette, którym wygrał w tym roku trzy rundy Citation Cup.

W sprincie dojdą atrakcje w postaci Saleena S7R Miro Konopki oraz Pagani Zondy Antonina Herbecka. Słowak Dick Kvetnansky przedstawi roadstera K1 Attack Turbo. Startują Ryan Sharp i Alex Müller, gwiazdy Jetalliance Racing w mistrzostwach FIA GT. Sharp jest aktualnym wiceliderem punktacji GT1.

Oficjalny rekordzista toru Poznań, Peter Milavec przywozi Dallarę napędzaną 3,5-litrowym silnikiem Nissana V6. Wystąpi w dwóch 70-kilometrowych wyścigach AvD Interserie Sprint Challenge, rywalizując z Ferencem Ratkaiem (Coloni CN1-Nissan), Arnoldem Wagnerem (Reynard 95D-Judd), Thomasem Conradem, Martinem Tlustym, Davidem Palmim (Formuła Renault). Na punkty w Dywizji 2 liczą najszybsi Polacy - Maurycy Kochański i Michał Gil. Kochański zajmuje trzecie miejsce w Interserie, a tuż za sobą ma Gila.

Po raz pierwszy w Polsce obejrzymy wyścigi pucharowych Kii cee'd. Przyjęto 19 zgłoszeń. 29 kierowców rywalizuje w Picanto.

(źródło: www.autoklub.pl)

 
Nowa autostrada A2 do remontu
piątek, 25 lipca 2008 08:13

Przez błędy podczas budowy nawierzchnia A2 między Poznaniem a Nowym Tomyślem ma liczne spękania. Na autostradzie, która ma niespełna cztery lata, trzeba wymienić co najmniej wierzchnią warstwę asfaltu

Wybudowaną przez Autostradę Wielkopolską SA trasę A2 z Poznania do Nowego Tomyśla wzięto pod lupę, po tym jak w jej nawierzchni pojawiły się liczne spękania. O sprawie powiadomił Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad doradca banków, które finansowały budowę.

Asfalt na A2, wybudowanej przez AW SA, ma jedynie 15 cm grubości, czyli połowę tego, co na budowanych przez państwo drogach tej klasy. Taka nawierzchnia ma ograniczoną wytrzymałość i po tym jak przejedzie nią określona liczba samochodów (6 mln tzw. osi obliczeniowych), ma być pogrubiona o 10 cm. W ubiegłym roku wzmocniono tak odcinek Konin-Września. A teraz trwa pogrubianie nawierzchni pomiędzy Poznaniem a Wrześnią.

GDDKiA nie kwestionuje etapowej budowy także na odcinku Poznań-Nowy Tomyśl, ale wytyka błędy w technice wykonania tej trasy i niezgodności z projektem budowlanym. "Podstawowym uchybieniem wobec projektu jest brak powiązania warstw podbudowy cementowej. Projekt wyraźnie określał, że obie warstwy muszą być wykonane w sposób gwarantujący ich trwałe połączenie. Tymczasem zostały wykonane etapowo. W efekcie w 42 proc. badanych przypadków wystąpił brak połączenia między warstwami" - czytamy w komunikacie GDDKiA. Źle układano też asfalt - zamiast dwóch warstw o grubości 11 cm i 4 cm, wykonawca A2, firma NCC, układała trzy razy po 5 cm. W efekcie, według ekspertów z Laboratorium Drogowego GDDKiA i Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, nawierzchnia A2 jest zbyt sztywna, a przez to podatna na spękania. Trzeba wymienić co najmniej warstwę asfaltu o grubości 4 cm, i to na całym odcinku z Poznania do Nowego Tomyśla. Przeprowadzone będą także badania podbudowy asfaltowej, która w razie kiepskiego stanu również zostanie wymieniona. Poza tym eksperci zalecają wykonanie odwodnienia pasa rozdziału pomiędzy nitkami A2.

Zofia Kwiatkowska, rzecznik AW SA, podkreśla, że naprawa odbędzie się w ramach gwarancji. - Prace planujemy rozpocząć na przełomie sierpnia i września - mówi. Kierowców czekają miesiące utrudnień.

Kwiatkowska zaznacza, że spółka i tak planowała usunąć warstwę ścieralną i pogrubić asfalt na odcinku Poznań-Nowy Tomyśl, bo trasą przejechało już wystarczająco wiele samochodów. - Wytrzymałość nawierzchni obliczana była pod określone natężenie ruchu. Liczbę 6 mln osi mieliśmy osiągnąć dopiero w 2012 r., tymczasem od 2005 r. tiry jeżdżą autostradą bez opłat i degradacja nawierzchni postępowała szybciej niż przewidywano - mówi rzeczniczka AW SA.

Tymczasem GDDKiA wszczęła kontrolę (także we własnych szeregach), która ma wskazać odpowiedzialnych za uchybienia przy budowie A2 i ocenić pracę firmy WS Atkins, która podczas budowy nadzorowała budowę jako niezależny inżynier.

 

 
Rządowy projekt specustawy drogowej trafi pod głosowanie
piątek, 25 lipca 2008 08:11

Sejm w środę skierował pod głosowanie rządowy projekt nowelizacji ustawy o inwestycjach na drogach. Zgodnie z nim jedno zezwolenie zastąpi dwie decyzje administracyjne wydawane inwestorom przy budowie dróg.

Nowelizacja ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych oraz niektórych innych ustaw ma przyspieszyć realizację inwestycji drogowych w Polsce. Zezwolenie na realizację inwestycji drogowej zastąpiłoby dwie wydawane teraz decyzje: pozwolenie na budowę drogi oraz decyzję o ustaleniu lokalizacji.

Zgodnie z projektem przyjętym przez sejmową komisję infrastruktury, właściciele wywłaszczonych nieruchomości otrzymywaliby dodatkowe pieniądze za umożliwienie szybkiego dostępu do terenów przeznaczonych pod budowę dróg.

Osoby, które udostępnią wywłaszczoną nieruchomość w ciągu 30 dni od podjęcia decyzji, otrzymają 5-proc. wartości nieruchomości, wycenionej przez biegłych. Taką samą premię dostaną również właściciele tych nieruchomości, wobec których wydano już decyzje lokalizacyjne.

Jeśli wywłaszczenie dotyczyłoby nieruchomości mieszkalnej, właściciel otrzyma dodatkowo około 10 tys. zł w związku m.in. z kosztami przeprowadzki.

Wiceminister infrastruktury Zbigniew Rapciak powiedział w środę podczas debaty w Sejmie, że ustawa będzie dotyczyć wszystkich dróg, które mają być budowane. Jego zdaniem specustawa ma na celu udoskonalenie, a nie naprawę prawa, uwzględnia też wnioski Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wiceminister powiedział, że czterokrotnie - do 120 dni - wydłuży się termin na opuszczenie nieruchomości zajętej pod drogę. Obecnie wynosi on 30 dni. Według wiceministra projekt precyzyjnie opisuje też kwestie odszkodowań dla osób pozbawionych nieruchomości w związku z budową dróg.

Pytany przez posłów o kary, które będą grozić urzędnikom za niewydanie w terminie decyzji w sprawie realizacji inwestycji drogowej, Rapciak powiedział, że kara wyniesie 500 zł za każdy dzień zwłoki. Analogiczne kary znajdują się w prawie budowlanym. "To praktyka, która w przypadku pozwoleń na budowę naprawdę się sprawdziła" - podkreślił wiceminister.

(źródło: gazeta.pl)

 
<< pierwsza < poprzednia 61 62 63 64 65 66 67 68 69 następna > ostatnia >>

Strona 66 z 69

Ostatnio na Forum


motorower zagranicy ze świadectwem homologacji
PAWEŁ.S 1-6-2010
jak podejść do tematu motor przywieiony z zagranicy nie posiada dowodu rejestracyjnego tylko świa... Czytaj dalej

SZYMON-OSKP 5-9-2010
Dzieki koledzy już zdążyłem się zorientować Czytaj dalej

Jak legalnie zmniejszyć DMC pojazdu.
morte36 31-8-2010
Witam chciałbym kupić samochód GAZ-51 (link jak on wygląda http://pl.wikipedia. org/wiki/GAZ-51)... Czytaj dalej

DariuszSawicki 4-9-2010
... gdzie jego masa własna to 2710kg ... i chciałbym ładowność zmniejszyć do takiej wartośc... Czytaj dalej

Pomoc drogowa
tomaszmaczo85 3-9-2010
Witam wszystkich. Mam klienta z przyczepa lohr - laweta do samochodów jak na zdjęciu poniżej. kol... Czytaj dalej

DariuszSawicki 4-9-2010
hol jest wymagany w przypadku gdy pomoc drogowa nie może przewozić pojazdu. pozdrawi am Dari... Czytaj dalej

Ku przestrodze
blakop 2-9-2010
Wszystkim, którzy zazdrościli mi auta... Już nie musicie... Zdjęcie umieszczam w dwóch celach:... Czytaj dalej

ketiw38 4-9-2010
Cóś się dzieje, może ktoś na nas poluje. Młodzi mają już terminy egzaminów, a wolnych et... Czytaj dalej

2 numery VIN
gluchy3 2-9-2010
Witam Szukam rozwiazania sytuacji w jakiej sie znalazlem. Zakupi łem audi 80 B4 rok 94' Obec... Czytaj dalej

Qnick 3-9-2010
Miałem taki przypadek z VW B4 miał VIN na przegrodzie i nie pasowała jedna cyfra (była przebita ... Czytaj dalej

Projekt rozporządzenia Ministra Infrastruktury
DARIO64 14-7-2010
Projekt rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie wymagań technicznych dla pojazdów, któr... Czytaj dalej

DARIO64 3-9-2010
Mamy projekt rozporządzenia w sprawie nadawania cech identyfikacyjnych,po lecam uzasadnienie.Czy m... Czytaj dalej

Obecnie gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości